czwartek, 9 sierpnia 2018

Wróciłam.

Czas biegnie nieubłaganie. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. On walczy, ja z Nim.

Przez ten czas wiele rzeczy miało miejsce. Zdarzeń,  które wyryły się na zawsze w mojej duszy i sercu. Zostawiły tam głęboki ślad, który nigdy nie zniknie.

Wiecie co jest w takiej sytuacji najgorsze? Nie to, że kochana osoba jest przykuta do łóżka,  nie to, że wasze życie całkowicie się przemeblowało. Trudne i generalnie straszne jest to, co zrobią z tobą inni ludzie. Ludzie, którzy byli ci w jakiś sposób bliscy.

Moje pisanie tutaj, od dnia dzisiejszego będzie moim świadectwem, pewnego rodzaju zapisem wspomnień i opisem Drugiej Strony medalu. Tej strony, po której ja stoję.

Co chcę powiedzieć... Tak wiele, ale najważniejsze jest to, że tutaj chciałabym pokazać to, jak wygląda życie partnerki osoby ciężko chorej nad którą opiekę sprawują rodzice tejże osoby. Jak z dnia na dzień, ja - partnerka, zostałam odsunięta, zdegradowana do roli gościa,  przy czym cały czas się na mnie pluje, oczernia, rani.

Kiedy przychodzi ciężka choroba, rodzice nieraz dorosłych już dzieci, są zmuszeni przejąć nad nimi opiekę. Chylę czoła przed tymi, którzy tak dzielnie opiekują się bliskimi i o nich walczą każdego dnia. Cześć Wam, bo jesteście wielcy. Jednak ta sytuacja nie zawsze jest różowa.

Moja historia pokazuje, że w momencie kiedy zabrakło mojego partnera, ja kobieta, narzeczona i partnerka życiowa zderzyłam się z prawdą,  która była ukryta. Nie zostałam nigdy zaakceptowana. Jestem upokarzana, wyśmiewa, zdeptana. Przy czym zmieniam pampersy, czytam książki, masuję stopy... Ale  mnie nie ma.  Jestem ale mnie nie ma przy Nim.

Ludzie bardzo często słysząc takie historie, mocno współczują choremu i rodzicom. Partnera/ partnerkę posądza się o całe zło. Chciałabym w tym miejscu pokazać tą drugą stronę. Jak ja się czuję, czego doświadczam, co muszę znieść, nie broniąc się, bo zależy mi na Nim...

Tutaj znajdziecie historię zepsutej lalki, o złamanym sercu. To moja historia. Historia człowieka, kobiety, która kochając dała się skrzywdzić. i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że kiedyś pojawi się w moim życiu ktoś, kto połata moje serce i poryty beret. Bo ja potrzebuję pomocy, moje serce i dusza potrzebują opatrunku z miłości. Po to, żebym znowu zaczęła żyć, a nie wegetować, jak to robię teraz.


Broken

Wróciłam. Czas biegnie nieubłaganie. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. On walczy, ja z Nim. Przez ten czas wiele rzeczy miało miejsc...