piątek, 9 czerwca 2017

Dzień 70

Dzisiejszy dzień, poza tymi pierwszymi dniami Twej choroby, Ukochany, był jednym z najgorszych. Nienawidzę tej choroby. Nienawidzę tego, co ta choroba uczyniła z Tobą, Twoim życiem i zdrowiem, Naszym życiem. To takie okrutne, straszne i bolesne, patrzeć na Twój ból, strach i niemoc. Odbiera to zmysły.

ZOL. Krótki skrót a jakie dramaty i ból ukrywa. Strach. Dzisiaj czułam strach. Najpierw czekając na Ciebie w placówce, widząc Twe wystraszone oczy w karetce, a później na sali. Nowe miejsce, nowi ludzie, obce zapachy. Tyle strasznych rzeczy. Boje się o Ciebie, bo nie znam tych ludzi i tego miejsca. A znowu jesteś daleko. Będziemy jeździć, ja Cię nie opuszczę. Będę Cię chronić. I obiecuję, jak tylko będzie lepiej z Twym zdrowiem, zabiorę Cię do domu. Dam sobie radę ze wszystkim.

Przepraszam Cię, że nie potrafię tego od Ciebie zabrać. Przepraszam, że nie mogę Cię uleczyć. Przepraszam, że nie mogę zabrać bólu. Przepraszam, że dzisiaj nie wytrzymałam i płakałam przy Tobie po raz pierwszy od udaru. Przepraszam Cię Kochanie z całych sił. To nie powinno było się wszystko stać.

Chciałabym żebym to wszystko sniła. Żeby to mi się coś zdarzyło i to ja leżała bym teraz w szpitalu w śpiączce śniąć te okropności. Chciałabym żebyś Ty był cały, zdrowy i bezpieczny. Nawet za cenę mojego życia. Wiem, że byś cierpiał z mojego powodu, ale byś normalnie żył. Nie dano mi jednak takiego wyboru. Los obciążył Ciebie tą chorobą.

Boże, bądź miłościw...

Broken Doll

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wróciłam. Czas biegnie nieubłaganie. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. On walczy, ja z Nim. Przez ten czas wiele rzeczy miało miejsc...