Gorączka, niskie ciśnienie, szalony puls i do tego jeszcze ciężki oddech. Wszystko tak barszo się komplikuje.
Jednak naprawde wierzę, że musi być dobrze. Że się z tego wszystkiego wykaraskasz, bo przecież masz dla kogo żyć.
Ciężko patrzy się na pacjentów wychodzących z tej okropnej choroby, kiedy Ty ciągle leżysz bez ruchu... Nie zrozum mnie źle, kobicuje im tak po ludzku, potrafię sobie wyobrazić, co czują ich rodziny... Ale to smutne, że u nas jest dzień 29 i nadal stan krytyczny...
Tak mnie serce boli Kochanie...
Broken Doll
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz