niedziela, 16 kwietnia 2017

Dzień czternasty

Dwa tygodnie. Czternaście dni. Dla mnie wieczność. Dzień za dniem. Rozpad naszego życia kontynuowany doba za dobą. Tracę już rachubę. Dni zlewają się w jedno pasmo nieszczęścia.

Tak tęsknię. To niemal fizyczne doświadczenie cierpienia. Utrata Ciebie przez podstępną chorobę, która w kilka sekund odebrała Ci siły, energię i zdrowie, jest najbardziej bolesnym doświadczeniem w moim całym życiu.  Trzymam się tylko pewnością i niezachwianą wiarą, że będzie dobrze.

Kto jak nie my da radę.

Jestem starsza o 20 lat. To wszystko powoli mnie pożera. Zabiera mi sen, szczęście, urodę i życie, bo bez Ciebie to nie jest życie. To jakaś imitacja egzystencji. Bo bez miłości nie ma radości, a bez radości życie traci smak, sens, celowość.

Nasza miłość zaczęła się tyle lat temu. Przeszliśmy razem tak wiele. To co nas łączy, to moja kotwica, Ty jesteś moim domem. Bez Ciebie nie mam niczego. Jestem tylko zepsutą lalką pustą w środku.

Wiara jest teraz najważniejsza. Wiara w Ciebie, Kochanie, w Twe siły i wolę życia.

Broken Doll

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wróciłam. Czas biegnie nieubłaganie. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. On walczy, ja z Nim. Przez ten czas wiele rzeczy miało miejsc...