sobota, 15 kwietnia 2017

Dzień trzynasty

Jakim cudem minęły prawie dwa tygodnie? 12 dób... Ciągle liczę.

Póki nie wiedziałam o pewnych, powiedzmy progach oczekiwania na zmiany, byłam spokojniejsza. Kiedy się dowiedziałam, jak to wygląda i jak poważny był to udar, świat się zawalił. A raczej jego smętne reszki,uratowane przed pożogą zostały strawione przez ból i strach. A przecież moja wiedza jest szczątkowa, nie potrafię dowiedzieć się wszystkiego...

To budzi we mnie gniew. Nienawidzę niespodzianek, ja planuję, analizuję, muszę wszystko przemyśleć. A tu nagle zostaję odsunięta od informacji, które są mi dawkowane. Coś z nich wynoszę tylko dzięki zaprzyjaźnionym specjalistom i sieci...

Budzisz się powoli, otwierasz oczy. Ciągle jesteś jednak daleki i bardzo spokojny. Wynika to z przyjmowanych leków uspokajających. Jak ja czekam na Ciebie. Zawsze byłam niecierpilwa. To jedna z moich większych wad. Dziecko kultury instant. Teraz muszę czekać.

Czytam Ci książkę. Mam nadzieję, że Ci sie podoba. Akcja zaczyna się rozkręcać i lektura wciąga. Nie mogę się doczekać żeby czytać z Tobą książki ułożona w Twych bezpiecznych ramionach.

Szukałam Cię przez tyle lat. Znalazłam i posiadłam Twe serce. Tyle lat razem. Tyle lat przed nami. Wracaj.

Broken Doll

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wróciłam. Czas biegnie nieubłaganie. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. On walczy, ja z Nim. Przez ten czas wiele rzeczy miało miejsc...