Znowu trzeba wstać, choć zasnęłam późno, a i sen był niespokojny i przerywany szukaniem Ciebie. Skropiłam mój szalik Twoją wodą toaletową, śpię w nim. To mnie uspokaja, koi lęk, że mogę więcej nie poczuć Twego ciepła, dotyku, zapachu. Nie usłyszeć głosu, śmiechu, kroków na schodach.
Wstaję choć nie chcę. Dziś do Ciebie nie jadę. Nie mam jak, jestem niepoczytalna za kółkiem. Mylę prawo z lewym, zawieszam się i fokusuje myśli daleko od tu i teraz za kierownicą rozpędzonej puszki mknącej autostradą. Dzisiaj nie ma dla mnie kierowcy. Nie ma też Ciebie, a to zawsze Ty mnie woziłeś. Mój prywatny szofer, z którym była bezpieczna.
Nosi mnie, czekam na 9.00 żeby zadzwonić. Jeden sygnał, drugi i rozmawiam. Trzeba czekać, jest bez zmian. Brak zmian to dobra nowina, przynajmniej nic gorzej się nie dzieje. Tak się przynajmniej pocieszam. Żeby nie oszaleć.
Płaczę. Snuję się po zagraconym domu. Kto by się przejmował sprzataniem. Ja bym się kiedyś przejęła, teraz jest mi z tego powodu bardzo wszystko jedno. Bo i po co mam to robić.
Kocham Cie kocham kocham wróć!
Broken Doll
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz