Nic się nie zmienia. On śpi pogrążony w polekowym śnie. Walczy. Walczy dzielnie i zawzięcie o życie swoje i nasze wspólne. To życie, które odebrała nam podstępem choroba. Nieprzewidywalna, okrutna i paskudna choroba, która dewastuje organizm, nierzadko młody i silny na pierwszy rzut oka.
Moje życie, choć naznaczone już cierpieniem, było cudownie beztroskie. Ze wszystkiego potrafiłam się otrząsnąć, ogarnąć i "dzida do przodu". Byłam kochana, adorowana i rozśmieszana. Teraz jest inaczej. Cały mój świat zatrzymał się, zatrząsł i runął. Ja stoję pośród rumowiska i nawet nie staram się poskładać czegokolwiek w całość. To już nowy świat. Nowe życie. Przewartościowane i przemeblowane. Tylko w głowie wspomnienia o tym co było mi dane i co jest najważniejsze w świecie. O Tobie moj kochany...
Teraz czekamy. Modlimy się. Ja śpiewam i zaklinam los, oddaj mi Go, oddaj błagam.
Gorączka, szalejące ciśnienie i tętno. On walczy. Jestem z Niego bardzo dumna. I wierzę. Nic innego mi już nie pozostało.
Kolejna doba za nami... Wierzyć, pozostaje wierzyć, bo wiara czyni cuda. Musi, prawda?
Broken Doll
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz