poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Dzień drugi

Jedziemy i jedziemy. To tak długo trwa. Co się dzieje w szpitalu? Niby ok ale czy na pewno?

Kilometry autostrady znikaja za nami. Docieramy.

Nie jest dobrze. Ksiądz. Ostatnie namaszczenie. Musimy czekać. Wieści coraz gorsze, umysł wycofuje się dla własnego dobra, by nie popaść w szaleństwo.

Ból ból ból. Wszystko mnie boli. Serce, głowa, oczy, moje ja. Czy to wszystko się dzieje naprawdę? Nie nie nie!

Opanuj się Doll. Chcesz wejść do Niego na ojom, to musisz się opanować. Minuta na zebranie się do kupy i dawaj. Idę. Patrzę na twarz człowieka, którego tak bardzo kocham od tylu lat i chce wyć. Wrzeszczeć z bezradności, że spotkało to akurat Jego-cudownego i wartościowego mężczyznę moich snów.

Siedzę, mówię, śpiewam i nucę. Mówię wszystko to, czego zabrakło w naszych rozmowach. Zapominam słów piosenek, niczego nie pamiętam. Tylko dziecięce kołysanki. Nucę jak zdarta płyta. Działa! Puls przestaje galopować, ciśnienie spada. Nucę i śpiewam długie godziny.

Muszę wracać. Czas pożegnania jest wyjątkowo paskudny. W głowie tłucze się myśl, o Boże był ksiądz, ostatnie namaszczenie... O Boże.

Dzień drugi się kończy. Czekamy na zakończenie drugiej doby od złamania naszego życia.

Broken Doll


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wróciłam. Czas biegnie nieubłaganie. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. On walczy, ja z Nim. Przez ten czas wiele rzeczy miało miejsc...