Siedzę w kuchni mojej babci i myślę. Patrzę na płaczący świat za oknem. Przyroda płacze ze mną. Piękna pogoda znikła w momencie Twojego udaru. Może przypadek?
Przyroda w ostatnich dwóch tygodniach zgrała się z moim nastrojem. Z radosnej dziewczyny zmieniłam się w ponurego, mrocznego babsztyla, który nie chce z nikim rozmawiać. Unikam ludzi jak dżumy. Byle tylko mnie nikt nie zagadywał. Nie pytał. Niczego ode mnie nie chciał.
Niewielu ludzi wie. Ja staram się trzymać w tajemnicy Twą chorobę przed obcymi. Nie potrzeba nam sensacji i plotek. Ale ciężko jest udawać. Chociaż i tak wyglądam jak "zbity pies". Nie wiem, kto może patrząc na mnie powiedzieć, że jest ok. Bo jest kurewsko nie ok.
To wszystko jest takie straszne...
Broken Doll
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz