piątek, 26 maja 2017

Dzień 37-57

Długo nie pisałam... Bardzo wiele się działo. Przeszliśmy kilka poważnych kryzysów. Ty, Kochanie, nadal walczysz. Jesteś niesamowicie dzielny i silny. Choć prognozy są takie okrutne...

Wyszedłeś z kolejnego poważnego zapalenia płuc. Ogromny sukces. Twoja wola życia i nasze gorące modlitwy dały efekt. Szczerze w to wierzę.

Teraz czeka nas próba odłączenia respiratora. Lekarze mówią, że nie ma szans. Że nie będziesz sam oddychał. Ta wiedza odbiera mi mój oddech. Ale ja nadal wierzę. Wiara i nadzieja są ze mną nieustannie i nie zwątpię. Nigdy. Bo Ty byś nie zwątpił we mnie.

Czekamy w kolejce na ZOL... oby tylko po to, żeby Cię podleczyć i postawić na nogi. Przecież nie możesz zostać w takim półśnie. Jesteś młody, kochany, masz po co żyć. Moje życie jest spięte z Twoim. To nie może się tak skończyć.

Wróć błagam Cię. Ja nie mogę żyć bez Ciebie.

Kocham Cie!

Broken Doll

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wróciłam. Czas biegnie nieubłaganie. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. On walczy, ja z Nim. Przez ten czas wiele rzeczy miało miejsc...