Piękny mamy dziś dzień. Cieszyłbyś się nim w pełni. Może siedzielibyśmy
właśnie przed domem na ławce patrząc w niebo i odganiając się od komarów...
Jednak nasze dziś wygląda inaczej. Smutniej. Jesteśmy oboje samotni. Ja tutaj, Ty tam w wielkim mieście w szpitalu. Śnisz polekowe sny. Mam nadzieję, że przyjemne i beztroskie.
Jesteśmy samotni mając siebie, bo moje serce bije dla Ciebie. Bezustannie o Tobie myślę, moje myśli biegną do Ciebie każdej minuty dnia i nocy. I ufam, że Ty wiesz, kim ja jestem i wiem, że mnie kochasz.
Nasze uczucie jest silniejsze od choroby. Przezwyciężymy wszystko. Wiem, że miłość Cię nie uleczy, ale może dodać sił i otuchy, co jest przecież tak ważne w chwilach takich jak te, które stały się naszym wspólnym udziałem 64 dni temu.
Czasem myślę, że to może mi się coś stało i to ja śnię ten straszny sen leżąc gdzieś w szpitalu. Byłoby to piękne, bo mógłbyś normalnie żyć, nic by Cię, Kochanie, nie bolało. Byłbyś cały i zdrowy. Niestety nie jest to sen. Choć oddałabym wszystko, żebyś był cały i zdrowy.
Bo nie zasłużyłeś na to, co Cię spotkało. Ale czy ktokolwiek zasługuje, żeby cierpieć, żeby dopadła go choroba? Myślę, że nie. Każdy zasługuje na życie, zdrowie, miłość. Jednak przewrotny los nie zawsze pozwala tego doznać.
Kocham Cię i tęsknię. Nieustannie wierzę w Ciebie i wiem, że musi być dobrze. Dobranoc Skarbie!
Broken Doll
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz